"Kirke" Madeline Miller

Hej!
Wracam, po bardzo długiej przerwie. Dlaczego mnie nie było? Rozpoczęłam studia, po raz kolejny, ale myślę, że tym razem wybrałam dobrze. Pierwszy semestr za mną, czekają mnie egzaminy poprawkowe, jednak nie załamuję się. Postanowiłam sobie, że w tym roku będę więcej czytać, więcej pisać, więcej się uczyć... ogólnie chcę robić więcej rzeczy. Na pierwszy ogień rzucam Wam "Kirke", którą mogłam czytać dzięki booktourowie z Instagrama u @stoppelowna

Troszkę zdjęcia noworoczne, ale jednak dodane w lutym. Kto bogatemu zabroni ;)


"- Jesteś mądra - rzekł w końcu.
- Jeśli to prawda, to tylko dlatego, że setki razy zachowywałam się jak głupiec."

"Przywilejem młodości jest nieświadomość zaciąganych długów."




"W samotnym życiu są rzadkie chwile, w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo."

"Ale może żaden rodzic nie potrafi ocenić charakteru swojego dziecka. Patrząc na nie, widzi tylko własne błędy."

Kto by pomyślał, że odtworzenie mitów na nowo może przynieść tak fantastyczny skutek? Na pewno ci co poznali „Cinder” wiedzą, że metamorfozy są dobre.

Tytułowa Kirke jest główną bohaterką historii opartej na mitologii greckiej. Jest córką Heliosa i Perseidy, więc jest córką bóstw nadprzyrodzonych. Niestety Kirke nie czuje i nie rozumie boskiego świata. Rodzina i inni bogowie dostrzegają w niej jedynie wady, stale ją krytykują. Kirke nie posiada żadnych zdolności, które mogłyby wskazywać na to, że ma jakiekolwiek moce. Jest to dla niej i jej rodziny powód do wstydu, przez co rodzice nie okazują jej sympatii, są bezwzględni i obchodzą się z nią przedmiotowo. Pewnego razu zostaje w brutalny sposób upokorzona, często jest wyśmiewana, wyszydzana, jej życie nie jest kolorowe i łatwe a raczej skazane na zgubę. Kirke przeżywa zawód miłosny, zostaje zraniona, pragnie zemsty na kuzynce, Scylli. Zemsta bywa słodka jednak jej konsekwencje są już gorzkie. Kirke zostaje zesłana na wyspę o nazwie Ajaja w ramach kary. Wydawać by się mogło, że to najgorsze co mogło ją spotkać, jednak Kirke czuje się dużo lepiej na nieznanej wyspie, daje nam się poznać z zupełnie innej strony. 


"Mówi się, że kobiety są delikatnymi stworzeniami, jak kwiaty, skorupki jajka, że wystarczy moment nieuwagi, by je zmiażdżyć. Nawet jeśli kiedyś w to wierzyłam, to w tym momencie przestałam."

"Śmiertelni umierali, gdy toną statki, od miecza, kłów dzikich zwierząt i z rąk dzikusów, z powodu chorób, głodu i starości. Niezależnie od tego, jak energiczni byli za życia, jak genialni, niezależnie od cudowności, które stworzyli, obracali się w proch i dym. Tymczasem każdy małostkowy, bezużyteczny bóg miał oddychać jasnym powietrzem, dopóki nie zgasną gwiazdy."

Kirke idzie przez swoje istnienie sama, i to jest jedyny pewnik w całej książce. Miała kiedyś przyjaciela, młodszego brata, którego kochała całym sercem. Opiekowała się nim przez okres jego dzieciństwa, niestety Ajetes odwrócił się od niej. Wyśmiewana, poniżana, zdradzana, poszturchiwana, ignorowana, odnajduje azyl, w którym ćwiczy swoje umiejętności. Trwa to wieki, jednak zaczyna władać nimi po mistrzowsku. Bogowie nawet nie podejrzewają, jak unikalną rozwinęła moc.
Nie moc Kirke jest mimo wszystko głównym wątkiem powieści. Choć jej walka z ojcem należy do jednej z ciekawszych scen, powieść opowiada przede wszystkim o jej życiu, emocjach i światopoglądzie. Kirke najbardziej ukochała ludzi, a ludzie nie dostrzegając w niej bogini odważyli się na niezwykle ryzykowną śmiałość. 
Na Ajaję przybywają statki, ich załogi udają się do jedynego domu na wyspie, gdzie oczekuje ich królewska gościna. Nikt nie wie co się z nimi dzieje później. Do czasu aż na wyspę przybywa Odyseusz. To pierwsza pierwsza chwila, od może nawet tysiąca lat, kiedy Kirke zapomina o samotności i odkrywa, że życie może mieć inne barwy. 


"- Twoja żona chyba jest mądrą kobietą.
- Owszem. Pominąwszy fakt, że za mnie wyszła, ale jako że tylko na tym zyskałem, nie wytykam jej tego błędu."

"Bogowie i śmiertelnicy dzielą jedną rzecz wspólną. Kiedy są młodzi, roją sobie, że uczucia zrodziły się dopiero razem z nimi."




"Jego słowa nie mówią, że nie zaznamy bólu. Że nie zaznamy strachu. Znaczą tylko: jesteśmy tu. Płyniemy z prądem, kroczymy po ziemi, czujemy ją pod stopami. Żyjemy."

"To było takie proste. Jeśli tego chcesz, zrobisz to. Jeśli cię to uszczęśliwi, popłynę z tobą. Czy jest taka chwila, że serce pęka ze szczęścia?"

"Poeci w niczym się tak nie rozsmakowują, jak w opisach poniżeń kobiet. Jakby każdy wysiłek mężczyzn był skazany na klęskę, jeśli nie nakażą nam pełzać i łkać."

Powieść Madeline Miller była w stanie przenieść mnie w czasie. Zamknęła mnie w mitologicznej przestrzeni, jak w innym wymiarze, otoczyła niesamowitymi emocjami, obrazując wydarzenia, których byłam obserwatorką. Więc jeśli macie możliwość, nie bójcie się i czytajcie. Róbcie też jej zdjęcia, widzicie - okładka jest przepiękna. 


"Złota klatka nadal jest klatką."

"- Wojna zawsze wydawała mi się głupim wyborem mężczyzn. Niezależnie od tego, co może im dać, dostaną zaledwie kilka lat, żeby się tym nacieszyć, zanim umrą. Bardziej prawdopodobne jest, że wcześniej zginą."

"Ludzie w wielkiej potrzebie często są jak najdalej od wdzięczności i zaatakują cię tylko po to, by znów poczuć się silnymi."

"Nawet najlepsze żelazo skruszeje, gdy będziesz je za długo okładać na kowale."


Pozdrawiam i do zobaczenia niedługo! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 wroclawianka.czyta , Blogger