5 paź 2017

CZAROMAROWNIK 2018 - SPRAW, ŻEBY CAŁY TWÓJ ROK BYŁ MAGICZNY!

Witajcie kochani!
Tego jeszcze u mnie nie było! :D
Wiecie, że Wydawnictwo Kobiece wydaje nie tylko książki, ale również kalendarze? Jeden z nich dziś Wam pokażę ;)


CzaroMarownik 2018 nie jest zwykłym kalendarzem. Zawiera mnóstwo informacji na temat zdrowia, urody, prawidłowego odżywiania... Jest po prostu MagiCzny! Zawiera również kilka dawnych przesądów, w które mimo wszystko każdy choć trochę wierzy :)

Pewnie interesuje Was sam kalendarz. Otóż na każdy dzień mamy przeznaczone bardzo dużo miejsca, wystarczy na zapisanie wszystkich wydarzeń, spotkań, egzaminów na ten dzień. Pod datą znajdziemy solenizantów oraz motto na dany dzień. 

W odpowiednich miejscach umieszczone zostały przejścia znaku zodiaku w kolejny i zmiany faz księżyca. Zaznaczone zostały również wszystkie ważne święta i rocznice ;)

Dodatkowo znajdziemy w nim horoskop na przyszły rok! Zwykle nie czytam i nie wierzę w horoskopy, jednak ten do mnie przemówił :D


Według mnie, ten kalendarz naprawdę zasługuje miano magicznego. Nie mogę się doczekać własnego egzemplarza, który od razu wrzucę do torebki ;)







 ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ KLAUDII I WYDAWNICTWU KOBIECEMU

3 paź 2017

"Ubuntu: Motocyklowa odyseja samotnej kobiety przez Afrykę" Heather Ellis

Witajcie!
O książce, którą Wam dziś pokażę, pisze mi się nad wyraz ciężko. Ogólnie już na wstępie mogę powiedzieć, że "Ubuntu" podobało mi się ze względu na to, że autorka opowiada nam swoją historię w bardzo dokładny i szczegółowy sposób.

"Prawdziwa Afryka. To coś nieuchwytnego, co przyciągnęło wielu podróżników. Choć ja też przybyłam tu, szukając przygód, moja wyprawa ewoluowała, przekształciła się w tropienie trudnego do zdefiniowania, głębszego sensu, który powoli zaczynałam odkrywać."


" (...) Byłam tutaj. Siedziałam na dziobie frachtowca, pod moimi stopami skakały delfiny, na horyzoncie widziałam zarys afrykańskiego wybrzeża. Mój pomysł przestał być ciągiem słów chlapniętych bez zastanowienia do przyjaciół. Zrobiłam pierwszy krok i teraz poruszam się naprzód, napędzana tajemniczą siłą, której nic nie może powstrzymać."

Ellis w wieku 28 lat postanowiła samotnie na motocyklu przejechać Afrykę. Porzuciła dotychczasowe życie, by w 15 miesięcy przejechać Czarny Ląd. Przez ten czas pokonała 42 000 kilometrów i odwiedziła łącznie 19 krajów. Podziwiam jej wytrwałość, gdyż przez większość czasu była tylko ona i jej Yamaha TT600.

"Podróżując w pojedynkę, miałam okazję zestroić się z moją intuicją; kierowanie się szóstym zmysłem stało się dla mnie nawykiem - nigdy nie wątpiłam w to, co mówił mi wewnętrzny głos, nie kwestionowałam jego słów. Wiedziałam, że natknęłam się na uniwersalne prawo, jak ciążenie powszechne czy siła pływowa albo ruch obrotowy Ziemi. Prawo to było potężne i majestatyczne - jak trzy gigantyczne szczyty wznoszące się przede mną niczym trzej wartownicy stojący na straży największej tajemnicy świata."

Ze względu na to, iż nie znam się na motocyklach, postanowiłam dodać zdjęcie Yamaha TT600 ;)
"(...) Odkąd przyjechałam do Afryki Zachodniej, często pytałam młodych ludzi, dlaczego - kiedy zarobią trochę pieniędzy - wydają je zaraz na ogromny posiłek, ciuchy i buty, dlaczego nie oszczędzają na kolejne posiłki.
Zawsze odpowiadali: 'Wygląd to podstawa' albo 'Jutro jest za daleko'."

Cała wyprawa miała miejsce w latach 1993/94, a wtedy świat, jak i Afryka wyglądały zupełnie inaczej. Dodatkowo Heather jeździła tylko po Australii, więc to była jej pierwsza długodystansowa podróż. Podczas przygotowywań do planowanej eskapady, szykuje niezbędne dokumenty, poddaje się wszelkim dostępnym szczepieniom, pakuje ekwipunek, poszukuje sponsorów, zbiera najistotniejsze informacje przydatne w trakcie wyprawy i uczy się obsługiwać swój motocykl sporo na nią za duży. Pozyskuje wiadomości mogące pomóc jej w naprawie go oraz radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, ale również zmaga się z wieloma wątpliwościami, poszukując odpowiedzi na krążące po jej głowie pytania. Po roku, bo tyle trwały przygotowania, wyrusza wraz z Dan'em (kolegą, który początkowo jej towarzyszy) w podróż na Czarny Ląd. Z czasem ich drogi rozdzielają się i odtąd Heather musi radzić sobie sama.

"Uświadomiłam sobie, że w Afryce istniały dwa odrębne rodzaje niebezpieczeństwa: to którego bali się przyjezdni, i to, którego obawiali się miejscowi."




" - Podróżując po Afryce, odnajdziesz drogę ubuntu. Pomogą ci Afrykańczycy. 
To jest ubuntu. To właśnie to, co chcemy, żeby biali zrozumieli. 
Możemy pomagać sobie nawzajem, razem możemy sprawić, że RPA będzie wspaniałe.
Ale to bardzo trudne."

Ubuntu jest subsaharyjską afrykańską ideologią i systemem etycznym skupiającym się na relacjach międzyludzkich i pomocy bliźniemu. Na język polski ma kilka tłumaczeń: "Jestem, bo ty jesteś", "Człowieczeństwo wobec innych", "Osoba >staje się człowiekiem< poprzez inne osoby", "Jestem tym, kim jestem, dzięki temu, kim wszyscy jesteśmy".
Główną zasadą filozofii ubuntu jest wiara w uniwersalną więź łączącą całą ludzkość. (żródło. https://pl.wikipedia.org/wiki/Ubuntu_(filozofia))


Książka najbardziej nudziła mnie w momentach, w których autorka podziwiała i opisywała krajobrazy, obszerne pustynie, sawanny, wodospady, dżungle, zachody i wschody słońca, lepianki; poznawała życie codzienne mieszkańców i plemion. Te opisy były bardzo długie, zwykle kończąc jeden z nich nie pamiętałam co było na jego początku. Głownie właśnie przez nie, książkę czytałam prawie przez miesiąc! :O

Mimo wszystko "Ubuntu" to wartościowa lektura, pokazuje, że warto przełamać strach, podejmować się wyzwań i dążyć do spełniania marzeń. Książka spodoba się na pewno osobom lubiącym podróże, motocykle i Afrykę ;)

ZA EGZEMPLARZ  DO RECENZJI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU KOBIECEMU!


29 wrz 2017

"Consolation" Corinne Michaels [PRZEDPREMIEROWO]

Witajcie!

"Miłość jest najsilniejszą i najpiękniejszą rzeczą jaką możemy obdarzyć drugą osobę."

"Consolation" (z ang. pocieszenie, cieszę się, że tytuł nie został przetłumaczony!) wzruszyła mnie już od pierwszych stron! Przez całą książkę płakałam jak bóbr, a podczas czytania zakończenia krzyczałam na głos (skończyłam ją czytać w pracy, tak tylko o tym wspomnę), że to nie możliwe, to nie może być koniec, ja chcę więcej, chcę drugi tom już teraz, natychmiast! Naprawdę rzadko trafiam na książkę, która wywoła u mnie tyle skrajnych radości! Już na wstępie Wam ją polecam!! <3

"Obiecał, że do mnie wróci. Kłamał."

"Udawanie jest o niebo lepsze od zderzenia się ze świadomością."

Natalie jako żona komandosa liczyła się z tym, że jej mąż może nie wrócić z misji, jednak nie przypuszczała, że rzeczywiście do tego dojdzie. Aaron obiecał jej, że niedługo wróci. Nie dotrzymał słowa. Teraz Natalie musi nauczyć się żyć bez ukochanego męża. Najchętniej ukryłaby się przed wszystkimi, by oddać się w czeluście rozpaczy i żałoby, ale nie może się poddać, ponieważ spodziewa się ich dziecka.
Parę tygodni później w życiu Lee pojawia się Liam, najlepszy przyjaciel Aarona. Chce wesprzeć przyjaciółkę w ciężkich chwilach i pomóc uporządkować sprawy po zmarłym mężu jak i pomóc przy dziecku. Jego obecność przynosi jej ulgę i z czasem kobieta znowu zaczyna się śmiać i uśmiechać. Ona też nie jest mu obojętna; ale czy może pozwolić sobie na coś więcej niż zwykłe przyjacielskie stosunki?
Na to pytanie Wam nie odpowiem, bo wręcz naciskam na Was, że musicie sięgnąć po tę lekturę!!!

"Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu."

"Czasami nasze problemy wydają się nam tak wielkie, że zapominamy o pokorze."

Autorka wręcz idealnie wykreowała bohaterów, mają swoje mocne i słabe strony, co czyni ich jeszcze bardziej realnymi. Szczególnie polubiłam Natalie, jest naprawdę silną kobietą, która zdecydowanie wie czego chce i do tego dąży. Liam natomiast jest chodzącym ideałem i już nie mogę się doczekać, aż zobaczę go na zakładkach! :D

"Wojna wydaje się miła tym, którzy jej nie doświadczyli."

"Consolation" jest historią o rozpaczy, walce o kolejny dzień, pokusie, namiętności, pragnieniu przebywania z drugą osobą, miłości i przyjaźni, która jest cierpliwa i wytrwała. Zagłębiając się w losy bohaterów, powoli zaczynamy cieszyć się ich małymi radościami. Zyskujemy nadzieję, że nawet po tak wielkiej stracie, jesteśmy w stanie, z pewną pomocą, podnieść się i iść dalej. (zdjęcia dodam gdy tylko dostanę w swoje ręce finalny egzemplarz :D)

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SZÓSTY ZMYSŁ!!!


16 wrz 2017

"Pokolenie Ikea" Piotr C.

Witajcie!
Dziś troszkę o książce, o której nie słyszałam nic dobrego a jednak ją przeczytałam i... Wstydzę się tego. Gdybym od samego początku wiedziała, że nie mam co liczyć na jakąkolwiek fabułę, nawet bym jej nie ruszyła...

"Pokolenie Ikea" przypomina pamiętnik gimnazjalisty, który przeżywa nastoletni bunt poprzez "zaliczanie szlauf" (takie określenie na młode kobiety, pada co drugą stronę). Bardzo dużo wulgaryzmów, zero szacunku do kobiet... Ale co ja Wam będę mówić, sami zobaczcie!


"Mężczyzna jest mężczyzną, jak wstanie z łóżka. Ale kobieta, powiedzmy sobie szczerze, potrzebuje z godzinę, zanim będzie jako tako zrobiona na swoją płeć."

"Klucz, który otwiera mnóstwo zamków, to jest świetny klucz. (...) Ale zamek, który można otworzyć każdym kluczem, powiedzmy sobie szczerze, generalnie jest... do dupy."

"(...), że seks to próba władzy. Wchodzisz na ring. Ona patrzy na Ciebie pyta: jesteś wystarczająco silny? Potrafisz mnie nagiąć? Potrafisz mnie złamać? Potrafisz sprawić, żebym dała Ci od tyłu? Dostaniesz to co chcesz jeśli kobieta poczuje, że jest słabsza od Ciebie. Mówisz są kobiety, które nigdy nie zdradzają? To tylko kwestia ryzyka i stopnia fascynacji. Jeśli mają pewność, że nikt się nie dowie, że niczym nie ryzykują będą zachowywać się jak najstarsza kurwa z Poznańskiej. Będą żebrać, żebyś je tylko wziął. Jak najszybciej. Tu! Teraz! Bez zdejmowania ubrań, na stojąco, pod drzwiami, na stole czy parapecie. Bo ludzie to zwierzęta."


"Kulturalny mężczyzna na widok pięknej, nagiej kobiety nie zarumieni się. Nie wystarczy mu krwi."

"Kobiety chcą się czasem zachowywać jak dziwki. Od czasu do czasu chcą po prostu być dobrze zerżnięte. Większość. Chcą się pierdolić bez opamiętania. Większość."

"Nie chcesz mieć kobiety, dziecka, psa? Rodziny? Kogoś kto będzie za tobą tęsknił, kogo będziesz obchodził? Chcesz zdechnąć jako pusty, egoistyczny gnojek? Zeżarty przez owczarka alzackiego? Czego ty chcesz w życiu?
- Pięćdziesięcioprocentowych obniżek na wyprzedaży."


"- To jak, obciągniesz mi? Czy będę musiał polecieć na księżyc?"

Tyle chyba wystarczy... Przynajmniej zdjęcia mi się podobają (XD)

Myślałam, że potraktuję tę książkę jako odskocznię, przecież jest krótka - szybko ją przeczytam a przy okazji, trochę się pośmieję - zamiast tego, wytrąciła mnie z równowagi.
Absolutnie nie polecam nikomu, ta "książka" (choć dla mnie nie powinna nosić takiego miana) nie posiada żadnego morału, przesłania, wartości... Po prostu żal wydawać pieniądze i marnować swój czas ;)

"Malarz nadziei" Lewis DeSoto

Dzień dobry kochani!!!

Nad pozycją, którą Wam dziś przedstawię, zastanawiałam się długo. Mimo że okładką byłam (i jestem) oczarowana, to nie przemawiał do mnie opis z tyłu... Na szczęście dobrze postąpiłam, biorą ją w ostatniej chwili z półki. Bardzo się cieszę, że do mojej biblioteki trafił taki okaz!

"To była pora w środku nocy, kiedy przeszłość wydaje się porażką, a przyszłość niemożliwością."


Leo Millar - malarz kanadyjskiego pochodzenia, który od kilkunastu lat mieszka we Francji. W tragicznych okolicznościach stracił ukochaną żonę i syna, jego cały świat legł w gruzach. nawet sztuka przestała mieć znaczenie. Przez wiele miesięcy Leo na swój sposób próbował zmierzyć się z własną żałobą, odczuwaną pustką, samotnością, rozpaczą i poczuciem winy. Nie widząc sensu przebywania w miejscu, gdzie wszystko przypominało mu o stracie, postanowił wyjechać na pewną małą wyspę, o nazwie La Mouche. Prócz  Leo, na wyspę dociera pewna kompozytorka, która próbuje w samotności zmierzyć się z własną przeszłością. Wydaje się być pokrewną duszą dla Leo.


"Nie było czasu innego niż teraz, nie było miejsca innego niż tutaj. Nie było życia innego niż moje."

Każde z bohaterów stara się rozwiązać własne problemy i uleczyć rany i duszę. Towarzyszące temu rytuałowi pokrewne emocje zdają się przyciągać ich do siebie. Wspaniałym lekarstwem na troskę jest sztuka, która ma pewną moc, zbawienny wpływ na artystę. Malarz, który przestał malować, wraca do tego, aby uchwycić ulotne chwile i pozwala im trwać wiecznie. Muzyk ponownie zaczyna komponować i w kolejnych dźwiękach przekazuje swoje emocje. Sztuka leczy duszę człowieka, pobudza nadzieję i pozwala zacząć żyć na nowo.


Lewis DeSoto wykonał piękną robotę. Powieść jest głęboka, warta zatrzymania się i zastanowienia, wymaga wniknięcia w istotę sztuki i zrozumienia jej. Wyzwala w czytelniku wiele emocji, ale nie jest dla każdego.

26 sie 2017

"Miłość... z obu stron" Nick Spalding

Cześć i czołem!! ;)

Dziś trochę o randkach na wesoło! :D
"Miłość... z obu stron" jest lekturą, którą pochłonęłam w dwa wieczory. Na wstępie mówię, że jest to książka przepełniona erotyzmem. Pomimo że seks był opisany w niej w typowo męski sposób - dosadnie i wulgarnie - ubawiłam się przy niej jak nigdy! Z czym mamy konkretnie do czynienia? Historia opowiada o miłosnych perypetiach poszukiwania 'drugiej połówki' przez dwójkę bohaterów.


"Kiedy się zakochujecie, nie ma takiej trudności, która powstrzymałaby was przed byciem razem. bez względu na to, jak bardzo jest to skomplikowane. Niezależnie od natury problemu, musicie po prostu uwierzyć, że uczucie, które żywicie względem siebie nawzajem, zdoła ów problem przezwyciężyć."

Laura, która opisuje w pamiętniku wszystkie swoje nieudane spotkania z płcią brzydszą i Jamie, który umieszcza na swoim blogu pikantne i bogate w szczegóły historie swoich randek. Obydwoje są zdesperowani, biegają i troszkę na siłę, próbują zmienić swój status związku. Jak to bywa w codziennym życiu, nie każda randka jest udana, wymarzona - wręcz przeciwnie, czytając miałam przeczucie, że bohaterowie są normalnymi ludźmi, którym naprawdę mogło się coś takiego przydarzyć.


Wiecie jak to jest... Zanim traficie na tą jedyną/tego jedynego, musicie przetrwać kilka randek z innymi osobami. Niekiedy pierwsze były ostatnimi, ale zdarzało się nawet kilka spotkań z jednym potencjalnym partnerem. Jednak za każdym razem okazywało się, że to jednak nie jest to,a do tego zawsze dochodziło do komicznych sytuacji.

"Lecz wino kłamie. Wino to zdradziecka, podstępna substancja, gotowa zawieść młode dziewczę ciemnymi i krętymi ścieżkami w miejsca, dokąd nie powinno się udawać."


Nick Spalding na samym początku książki wspomina, że większość opisanych wydarzeń to anegdoty, które opowiadali mu znajomi i rodzina. Na całe szczęście autor niczego nie upiększał i nie zmieniał, realność przeplatała się z komizmem, który czuć na każdej stronie. Książka nieco kontrowersyjna, ironiczna a czasem absurdalna. Forma wypowiedzi (pamiętnik i blog) bardzo przypadła mi do gustu.
Ta lektura wywołała na mojej twarzy uśmiech chyba z milion razy. Naprawdę dawno tak się nie śmiałam podczas czytania.

21 sie 2017

Zapowiedź patronacka "Latarnik 2.0: Nasza przyszłość została zhakowana"

Witajcie kochani!

Z ogromną radością informuję, że mój blog objął patronatem medialnym książkę Rolanda Hensoldta "Latarnik 2.0: Nasza przyszłości została zainfekowana"!!! :D

Podaję Wam adres oficjalnego bloga książki, na który serdecznie zapraszam ;) kliknij tutaj!



Opis książki:

Co byś zrobił, gdyby twoja przyszłość była już spisana?

- Hakujemy przyszłość - odpowiada.
Zrobią coś niemożliwego. Włamią się do kodu źródłowego przeznaczenia. A może zhakują jaźń Boga? Nikt nie wiedział, czego się spodziewać.

Aktualne pytania o kondycję świata i odpowiedzi zakodowane w proroczych animacjach. Kto, po co, a przede wszystkim jak przewiduje przyszłość? A gdyby dziś pojawił się Mesjasz? Jak odnaleźć kogoś, kto widzi i wie? Istnieje dziewczyna od żab, która ma wolę zhakowania przyszłości. Pojęła język pism proroków i zyskała dziwną moc, która kusi coraz głośniej. Świat tonie w recesji i odlicza czas do czegoś, czego nie potrafi jeszcze nazwać. Do czego Prorok przygotowuje lud Zagarów z Bliskiego Wschodu?

W Bukareszcie, wśród imigrantów, ukrywa się Goncer - typ faceta bez przeszłości. Choć przeczy to rozsądkowi, ma on dowód autentyczności proroctw. Nie dość, że ktoś wie, co on zrobił, to jeszcze potrafi przewidzieć każdy jego krok. Czas gęstnieje i osacza. Jak z nim walczyć?

Czy to możliwe, że byłeś świadkiem tej historii? Co teraz zrobisz z proroctwami?

Czyż nie zapowiada się ciekawie?! 

18 sie 2017

"Lokatorka" JP Delaney

Witajcie kochani!

" (...) nie można opowiedzieć drugi raz tej samej historii i spodziewać się innego zakończenia."

Wiedzieliście, że JP Delaney pisał swoją książkę przez dziesięć lat?! Ale dobrze, nie ważne ile czasu mu to zajęło... Ważne, że wykonał kawał dobrej roboty, bo "Lokatorka" to jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych jakie czytałam w ostatnim czasie!

"Przeszłość jest już zamknięta, dlatego właśnie jest przeszłością."


"Nigdy nie przepraszaj za osobę, którą kochasz - odpowiada cicho. - Bo wychodzisz na skończonego fiuta."

Autor przez całą książkę po prostu się nami bawi. Napięcie rośnie z każdą stroną, książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że nawet jak przerwałam ją na chwilę, by porozmawiać z chłopakiem o jego treningu (na którym akurat byłam ;P), myślami wracałam do Emmy i Jane, zastanawiając się nad ich historiami, które jak się okazuje są do siebie bardzo podobne ;)

"Życie jest zbyt krótkie by spędzić je w związku z niewłaściwą osobą."

No więc jak to z nimi jest? Każda chce zacząć życie od nowa. Zmienić otoczenie, zamieszkać w innym miejscu, w miejscu jak mogłoby się wydawać, bezpieczniejszym od ich poprzedniego mieszkania. Dom przy Folgate Street 1 wydaje się być szansą na lepsze życie, jednak żeby w nim zamieszkać, trzeba przejść przez zawiły test psychologiczny. Jasne, nic prostszego. Też tak myślałam. Dopóki nie dowiedziałam się o zasadach panujących w tym domu. Wydały mi się bezsensowne, nie przestrzegałabym wielu z nich ;)

"Wie pani, że istnieje tak drapieżny gatunek rekina, że jego embriony pożerają się nawzajem w łonie matki? Gdy tylko wyrosną im pierwsze zęby, rzucają się na siebie, aż w końcu pozostaje tylko ten największy i to on przychodzi na świat. Edward jest taki sam. Nie potrafi się opanować. Sprzeciwić mu się to jak wydać na siebie wyrok."


"Edward rzadko czyta dla przyjemności. Kiedyś zapytałam go o to i odpowiedział mi, że nie lubi, gdy druk na dwóch sąsiadujących stronach nie układa się symetrycznie."

Ehh, powiem Wam, że ciężko jest napisać coś o tej książce. Nie dlatego, że mi się nie podobała! Broń Panie Boże, chodzi o to, że ja sięgając po nią wiedziałam mniej niż wy w tej chwili, a mimo to książka mnie pochłonęła. Czytałam ją z zapartym tchem, nie chcąc a zarazem chcąc znać odpowiedź na pewne pytania, które pojawiały się podczas czytania.

"Czasami po prostu nie jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z prawdą."

Książkę miałam 10dni u siebie za sprawą booktouru od Klaudii, którą serdecznie pozdrawiam i bardzo jej dziękuję, za możliwość przeczytania tej wybitnej książki! Oczywiście nie czytałam jej te 10 dni ;) zajęła mi łącznie jeden dzień, ale wiecie, zdjęcia, ustawianie kota itd.. trochę zajmuje ;)

" - Czy człowiek nie może się zmienić?
- Co ciekawe, Emma zadała mi to samo pytanie. - Carol zastanawia się przez chwilę. - Czasami tak. Ale to trudny i bolesny proces, nawet przy wsparciu dobrego terapeuty. Poza tym wiara w to, że akurat nam uda się odmienić naturę drugiego człowieka, jest dość narcystyczna. Jedyną osobą, którą możesz tak naprawdę zmienić, jesteś ty sama."


"Mówi się, że w życiu każdego alkoholika nadchodzi taki moment, kiedy spada on na samo dno. Nikt nie jest w stanie przekonać go, że czas z tym skończyć, nikt nie jest w stanie mu niczego wyperswadować. Trzeba dotrzeć do tego miejsca samemu, umieć je rozpoznać, i wtedy, tylko wtedy, człowiek ma szansę coś zmienić."

Ogólnie rzecz biorąc, recenzja (która tak naprawdę nie jest recenzją, tylko moimi przemyśleniami na temat tej książki) nie podoba mi się. Chciałabym napisać ją inaczej, jednak siedzę nad nią już dobry tydzień i nic dobrego z tego nie wychodzi.. :(

" - Mam zasadę, by podczas wizyty w muzeum oglądać tylko jedną rzecz - oświadcza, gdy wracamy do wyjścia. - W przeciwnym razie przestajesz doceniać to, co widzisz."

Na zakończenie proszę Was: nie przechodźcie obok tej pozycji obojętnie, jest to naprawdę GENIALNA książka warta uwagi każdego ;)

Pozdrawiam i do następnego wpisu :D





8 sie 2017

"Podróż w trzech smakach" Layne Mosler

Witajcie kochani!

Dziś o książce, której polski tytuł nie mówi jasno o treści. "Podróż w trzech smakach. Przepyszne opowieści z Buenos Aires, Nowego Jorku i Berlina" kojarzy nam się z relacją z podróży wypełnioną wrażeniami kulinarnymi. Oryginalny tytuł "Driving Hungry: A Memoir" dużo bardziej oddaje treść książki, która tak naprawdę jest pamiętnikiem wrażeń i doświadczeń autorki przeżytych w trakcie tworzenia bloga, znacznie wykraczających poza granice podróżowania i gastronomii.


"Jesteśmy tak skupieni na tym, skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy, na dotarciu z punktu A do punktu B. (...) Przez większość czasu nie zwracamy żadnej uwagi na to, co dzieje się pomiędzy punktem A i punktem B. W trakcie taksówkarskiej przygody musisz zwracać uwagę na wszystko. Najważniejsze jest to, co dzieje się w tak zwanym międzyczasie"

Layne Mosler pochodzi z Kalifornii. Podczas studiowania socjologii rozwinęła się w niej pasja do gastronomii.Decyduje się na zmianę, jaką jest porzucenie studiów i przeniesienie się do San Fransisco, gdzie zaczyna pracować jako kucharz liniowy z zamiarem otworzenia w przyszłości własnej wymarzonej restauracji. Po 10 miesiącach uznaje, że nie tylko będzie dobrym kucharzem, ale nie chce też mieć własnej restauracji.. Kulinaria chce traktować jako hobby. Postanawia przenieść się do Buenos Aires, gdzie podejmuje pracę w firmie telekomunikacyjnej, jednocześnie pisząc swoje pierwsze artykuły o jedzeniu. Gdy głodna pyta kierowcę taksówki o miejsce, gdzie można dobrze zjeść, wpada na pomysł relacjonowania ulubionego jedzenia taksówkarzy na swoim blogu, który nosi nazwę Taxi Gourmet.


Książka jest opisem klimatu trzech miast, który zawiera ich barwy, zapachy i,przede wszystkim, mieszkańców.

Buenos Aires
Upał, kurz, tango. Autorka po niezliczonych wizytach w milongas (kluby tanga) uświadamia sobie, że nie jest geniuszem tanga... Ale magia tego tańca - wolność towarzysząca wzajemnemu otwarciu się partnerów w niej pozostaje. Buenos Aires to dla niej także Joaquin, jednak po trzech latach miasto mówi, że czas odejść.

"Każde  tango ma własną duszę. (...) Tanga są jak małe stworzenia, których długość życia wynosi trzy minuty."

Nowy Jork
Jest dla Layne oszałamiający, wyniosły i bezlitosny. Po sześciu miesiącach pobytu w Nowym Jorku, Layne postanawia zostać kierowcą żółtej taksówki. Zdobywa licencję i jeździ doświadczając odmiennych niż jako pasażer wymiarów biznesu taksówkowego. Dla celów bloga pyta teraz o ulubione restauracje swoich pasażerów. Czuje jednak, że miasto od chwili, kiedy się tam pojawiła mówiło, że to nie jej miejsce.

Berlin
Elegancki, wciąż zmieniający swoje oblicze Berlin, pomimo bariery językowej, wydaje się być jej miejscem na ziemi. (Nie powiem Wam o treści nic więcej - musicie sam się przekonać o czym mówię ;P)

Podróż Layne Mosler jest tak naprawdę podróżą do siebie. Samotność w nowych miejscach i niedostatek materialny są częścią ciągłego poszukiwania 'nici prowadzącej w głąb labiryntu'. Mimo że określa ten proces żenującym, to wszystkie te działania mają na celu odkrywanie siebie. W Berlinie poznaje niemiecki termin oddający cel, z którym się identyfikuje: Lebenskünstler, znaczący mniej więcej mistrzostwo w sztuce życia.

"Słowo sugerujące, że nie było nic złego w wymianie poczucia bezpieczeństwa na wolność, w rezygnacji z kieratu od dziewiątej do piątej, w prowadzeniu taksówki, pracy dla szalonej, argentyńskiej firmy i kontynuowaniu taksówkarskich przygód, nawet jeśli oznaczało to żywienie się fasolką z puszki."

"Podróż w trzech smakach" jest książką, którą powinien przeczytać każdy, niezależnie od tego czy jest zakochany w tangu, taksówkach, jedzeniu czy samym podróżowaniu. Autorka porusza w niej aspekty życia codziennego jak i mówi o walce o swoje marzenia. Naprawdę polecam każdemu ;)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


2 sie 2017

"Losing Hope" Colleen Hoover

Bookmorning!!!

Do "Losing hope" przymierzałam się długi czas, musiałam zapomnieć troszkę fabułę, bym móc czytać ją bez ciągłego zjawiska 'déjà vu'.


Trzynaście lat temu Dean Holder przeżył coś, o co będzie się obwiniał przez lata i co położyło się cieniem na całym jego życiu. Tego feralnego popołudnia została mu odebrana jedna z dwóch osób, które kochał najbardziej na świecie - jego przyjaciółka Hope. Od tego momentu nie był już tym samym chłopcem, a wielogodzinne rozmyślania utwierdziły go w przekonaniu, że to wszystko jego wina, że nie powinien jej pozwolić wsiąść do nieznanego samochodu albo chociaż starać się dosadniej dać znać rodzicom, że Hope została zabrana przez kogoś mu nieznanego. To wydarzenie było początkiem serii niefortunnych zdarzeń dla jego rodziny. Serii, której punktem kulminacyjnym jest śmierć jego siostry Less. Dlatego też, gdy po powrocie z Austen, w sklepie spożywczym spotyka dziewczynę łudząco podobną do Hope, w jego głowie zapala się czerwone światełko, a on sam postanawia dowiedzieć się, czy to faktycznie jego zaginiona przyjaciółka.

"Zaznałaś najgorszej rzeczy, jakiej może zaznać dziecko: krzywdy z rąk swojego bohatera, osoby, którą uwielbiałaś."


"Losing Hope" jest lustrzanym odbiciem wydarzeń z "Hopeless", ale tutaj widzimy je oczami Deana, a nie Sky. Książki mimo tych samych historii są przepiękne. Miło dla odmiany przeczytać coś, co nie przedstawia fabuły oczami nieśmiałej, biednej lub irytująco ufnej dziewczyny. Tutaj mamy Holdera, nastolatka doświadczonego przez życie, który bazując na swych doświadczeniach zbudował swój własny pogląd na świat i otaczających go ludzi. Jest postacią głęboką, która skrywa tajemnice, ale również tracącą nadzieję, że znajdzie jeszcze coś lu  kogoś kto rozjaśni mu dzień.

"Byłam zakochana w tym, jak mocno mnie kochał."

Obawiałam się, że będę się nudzić przez powtarzane fragmenty akcji, lecz zauważyłam różnice między książkami. Nie mogłam wyjść z podziwu dla autorki za napisanie historii tak realistycznej, pełnej obaw bohaterów i emocji. Śmiałam się, płakałam, złościłam, otwierałam z niedowierzaniem usta - to jest to, co Hoover robi najlepiej, łamie psychicznie bohaterów wraz z czytelnikami. 


"Ciekawe czy człowiek zakochuje się w jednej charakterystycznej cesze drugiej osoby, czy od razu w niej całej. Bo ja chyba właśnie się zakochałem w jej poczuciu humoru. A także w jej szczerości. I chyba też w jej ustach, ale nie jestem pewien, bo nie pozwalam sobie za długo na nie patrzeć."

26 lip 2017

"Sześć lat później" Harlan Coben

Witajcie!!!

"Nie potrafię się wyluzować. Wolę czytać niż odpoczywać."

Książka, którą wam dziś przedstawię była moim pierwszym thrillerem i dzięki niej zakochałam się w twórczości Cobena! "Sześć lat później" to opowieść o mężczyźnie, który za wszelką cenę usiłuje dojść prawdy, znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania i uporać się z duchami przeszłości. Trzyma w napięciu do samego końca. Niewyjaśnione zbiegi okoliczności, brak śladu po Natalie...

"Mamy skłonność do dostrzegania tego, co chcemy zobaczyć."


"Zdumiewające jakie usprawiedliwienia potrafimy wymyślić, kiedy naprawdę czegoś pragniemy."

Jake Fisher, sześć lat temu miał wątpliwą przyjemność patrzeć jak jego dziewczyna, a zarazem największa miłość, wychodzi za mąż za niedawno poznanego Todda Sandersona. Jest tym zaskoczony, ale kobieta prosi by dał im spokój, by zapomniał o niej i o ich miłości, co też główny bohater ze smutkiem robi. Po sześciu latach Todd umiera, Jake jedzie na jego pogrzeb. Tam okazuje się, że wdową po Sandersonie nie jest Natalie! Jake zaczyna jej szukać, ale ku jego zdziwieniu, jego miłość jakby rozpłynęła się w powietrzu. Nie ma po niej żadnego śladu, numeru telefonu, maila, świadectwa ukończenia szkoły, nawet zeznań podatkowych! Dodatkowo, gdy Fisher jedzie do miasta, w którym poznał Natalie, wszyscy zaprzeczają jej istnieniu, nawet udzielający ślubu ksiądz mówi, że tego nie zrobił i nigdy jej nie widział. Tak więc, czy Jake miał jakieś halucynacje? Czy to wszystko zdarzyło się naprawdę, czy tyko w jego głowie?

"- Czy wiesz coś o nadziei, Jake?
- Chyba wiem. 
- To najokrutniejsza rzecz na świecie. Już lepsza jest śmierć. Gdy umierasz, ból ustaje. Jednak nadzieja unosi Cię wysoko tylko po to, żeby strącić Cię na ziemię. Nadzieja trzyma Twoje serce, a potem miażdży je pięścią. Raz po raz. Nigdy nie przestaje. To właśnie robi nadzieja..."


"Ludzie są skłonni uważać się za bardzo skomplikowanych, a wszystkich innych za nieco łatwiejszych do zrozumienia. Co oczywiście nie jest prawdą. Wszyscy mamy swoje marzenia, nadzieje, potrzeby, żądze i udręki. Każdy jest szalony w inny sposób."

Coben pozwolił mi przez chwilę uwierzyć w moje podejrzenia o chorobie psychicznej głównego bohatera. Zerwałam noc by móc ją przeczytać w całości i powiem Wam, było warto. Mimo że moja zakładka na tym ucierpiała (byłam tak poddenerwowana, że zaczęłam ją podgryzać w trakcie czytania), to historia odpłaciła mi tę stratę ;) Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich!



8 lip 2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse

Witajcie!
"Córka doskonała" jest opowieścią o prawdziwym życiu, które przeżywają wszyscy ludzie, opisuje naszą codzienność.

"Jedno, co wiem na pewno, to że życie trzeba sobie samemu poukładać. Nikt tego za ciebie nie zrobi."


"Była jak napisana już do końca książka, a to, co widziała spoglądając w lustro, nijak miało się do jej młodzieńczych wyobrażeń."



Jacks Morgan jest żoną, matką i córką, ale również marzycielką, która pragnęła sukcesu i  podróżowania po świecie. Chciała zamieszkać w domu z widokiem na morze, w którym spędzałabym mnóstwo chwil z ukochanym, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Niestety jej życie ukierunkowało się na inne tory i musi opiekować się chorą na Alzheimera matką oraz dwójką swoich dzieci. Jacks chce każdemu dogodzić, dla każdego chce jak najlepiej przez co nie znajduje czasu dla siebie samej. W tym natłoku spraw, gonią ją niedokończone rzeczy z przeszłości i myśli zaczynające się na 'a co by było gdyby...', które każdego z nas na pewnych etapach życia, dopadają. Obecnie Jackie pragnie pomóc dzieciom, aby nie zmarnowały one swojej przyszłości. Jacks jest bohaterką bardzo interesującą, na swój sposób poukładana, a jednak skrywa pewną tajemnicę.

"Najgorsza była świadomość, że nigdy nie osiągnie tego, co kiedyś planowała. Straciła nadzieję, że los chowa dla niej jeszcze coś w zanadrzu. Czuła się uziemiona."


"Jak się koca mocno, właśnie to trzeba zrobić - zostać bez względu na to, jak może być ciężko."

Książka prowadzona jest z perspektywy dwóch różnych przestrzeni czasowych - z przeszłości i z teraźniejszości. Ten zabieg sprawia, iż powieść jest jeszcze bardziej interesująca, gdyż możemy poznać myśli nastoletniej Jackie, jej sposób pojmowania świata i to jak się zmieniała. Jest to tak naprawdę klucz do zrozumienia jej postępowania w danej chwili.

"-Czujesz, że jesteś żoną?
-Chyba tak. A jak się powinna czuć żona?
-Nie wiem. Może jak połowa jakiejś większej całości, która nie musi już samotnie zmagać się ze światem."

Autorka przekazuje nam kilka bardzo cennych rad, porusza kilka bardzo ważnych problemów. Po pierwsze, zawsze warto mieć marzenia i do nich dążyć, lecz musimy być ostrożni i rozważni by nasze pragnienia mogły się spełnić. Jednak przerzucenie własnych niezrealizowanych ambicji i marzeń na dzieci to błąd, którego nie powinniśmy popełniać. Po drugie powinniśmy doceniać to, co posiadamy. Przykład Jackie pokazuje, jak łatwo się w tych marzeniach zatracić, co za każdym razem prowadzi do bolesnego powrotu do rzeczywistości.

Książka jest bardzo życiowa, jest trudna, oczywiście jak to takie książki mają, każdy odbierze ją inaczej. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwo Kobiece.

5 lip 2017

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

Witajcie!

"Książki były znacznie bezpieczniejszym towarzyszem od ludzi."

Ostatnio wspomniałam o tym, że trafiają mi się książki nie w moim guście, przy których w trakcie czytania zaczynam ziewać, wszystko mnie rozprasza, są po prostu nudne. Los się do mnie uśmiechnął i dzięki namowie mojej mamy, zakupiłam "Ocean na końcu drogi" Neil'a Gaiman'a (nie wiem czy popranie odmieniłam imię i nazwisko autora :P)

"Różni ludzie inaczej pamiętają różne rzeczy, nie znajdziesz dwóch osób, które zapamiętałyby coś tak samo, nieważne, były tam czy nie. Choćbyście nawet stali obok siebie, równie dobrze moglibyście znaleźć się na różnych kontynentach."


"Czasami wspomnienia z dzieciństwa kryją się, przesłonięte tym, co nastąpiło później, niczym zabawki dziecięce, zapomniane na dnie wypchanej szafy dorosłego, ale nigdy nie giną bez śladu."

Czas w powieści jest płynny, powolny, niemalże leniwy. Nie dostrzegamy jego upływu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest jakieś przed i jakieś po, ale wszystko jakby się nam mieszało. Wspomnienia stają się wydarzeniami z ostatniej chwili. Wszystko zaczyna się powtarzać. Wkraczamy więc w świat wewnątrz drugiego człowieka, do jego wspomnień, które chcą o sobie przypomnieć, by znów je przeżyć. Ale po co wracamy do wspomnień tak odległych i tak głęboko skrywanych? Czy ich ponowne przeżycie coś nam daje? Uwalnia nas, czy dodatkowo obciąża? Wspomnienia są niebezpieczne. Dlaczego? Bo zaczynają się od miłych obrazów, ale im dalej brniemy w nie, tym dowiadujemy się więcej o samych sobie, przypominamy sobie sytuacje smutne, pełne żalu i rozpaczy, których mogliśmy uniknąć bądź zmienić ich przebieg.

"Gdy się starzejemy, zamieniamy się we własnych rodziców; wystarczy pożyć dość długo, by ujrzeć twarze powtarzające się w czasie."


"Dorośli wędrują ścieżkami. Dzieci badają. Dorośli potrafią chodzić tą samą trasą setki, nawet tysiące razy; może po prostu nigdy nie przychodzi im do głowy, by zboczyć z drogi (...)."

Bohatera powieści poznajemy, gdy jest dorosłym mężczyzną, który podjął decyzję o powrocie w miejsce, które tak naprawdę zawsze go przyciągało. Rozpoczyna się podróż do wspomnień z dzieciństwa - czasu nieszczęśliwego, ale przepełnionego magią, ulotnymi chwilami piękna i przyjaźni. Trauma chłopca ukazuje się nam jako baśniowa przygoda, po której zostało nie wiele rzeczywistych śladów. Zostały po niej wspomnienia. Mężczyzna podejmuje więc próbę odzyskania przeszłości pełnej zdrady, straty i czasu.
Wiedza i racjonalizm nie ma wiele do powiedzenia w krainie wyobraźni. Tu nie działa logika, a magia jest prawem powszechnym i oczywistym. Czy ocean może być małym jeziorem? Oczywiście, że jest to pytanie retoryczne.

"Podejrzewam, że historia ma znaczenie tylko wtedy, gdy występujący w niej ludzie się zmieniają. Ale w czasie tych wszystkich wydarzeń miałem zaledwie siedem lat i pod ich koniec pozostałem tą samą osobą jak na początku, prawda? Podobnie wszyscy inni. Bo musieli. Ludzie się nie zmieniają. Ale inne rzeczy się zmieniły."

Dzieciństwo sprawia, że dostrzegamy małe rzeczy, a dzięki ich magii stają się dla nas ważne. Stara moneta, komiks, wstążka bądź kostka do gry, wszystko to wielkie skarby. Dorośli z czasem zapominają, przestają wierzyć i dostrzegać magię, zarówno tą w świecie, jak i w wyobraźni. Świat chłopca postrzegany jest przez pryzmat magii wyobraźni. Jest nam ciężko odróżnić fakty od imitacji. Wspomnienia z czasem łączą się, zlewają, pojawiają się znaczące dziury w pamięci. Pod koniec powieści można odnieść wrażenie, że tak naprawdę 'potwory' są metaforyczne, uosabiają ludzi i zdarzenia, które odbiły się na psychice dziecka.

"Pamiętam tylko, że Ocean wyrosła na dużego kota i że uwielbiałem ją przez wiele lat. Zastanawiałem się co ją spotkało, a potem pomyślałem: to nie ma znaczenia, że nie pamiętam szczegółów - spotkała ją śmierć. Śmierć spotyka nas wszystkich."


"Wewnątrz dorośli też nie wyglądają jak dorośli. Na zewnątrz są wielcy, bezmyślni i zawsze wiedzą, co robią. W środku wyglądają tak jak zawsze. Jak wtedy, gdy byli w Twoim wieku Tak po prawdzie dorośli nie istnieją. Nie ma żadnego na całym wielkim świecie."

Ostatecznie chłopiec zostaje poddany próbie, podczas której strach walczy z wiarą, która jest jego wybawieniem. Smutek potrafi być głęboki jak ocean. Dla jednych zanurzenie w nim może być wybawienie, dla innych śmiercią.

"W myślach zatem porzuciłem ten świat i zagłębiłem się w książkę. Tam właśnie odchodziłem, gdy życie stawało się zbyt ciężkie lub zbyt nieznośne."

28 cze 2017

"Arkadia" Lauren Groff

Witajcie!

"Masz tylko konkretną liczbę dni w życiu, aby próbować być szczęśliwym."

Dzięki uprzejmości Dominiki, która pożyczyła mi tę książkę, zaraz po jej przeczytaniu, miałam okazję również ją przeczytać ;) i cieszę się, że nie musiałam jej kupować.



Lutek, urodził się w Arkadii. W miejscu gdzie wszystko co mają, jest ich wspólną własnością. Nie ma hierarchii, wszyscy są sobie równi. Mężczyźni pracują, utrzymują to miejsce, a kobiety wychowują dzieci i wykonują proste czynności domowe. Został stworzony świat, w którym wszyscy są jedną rodziną i nie interesuje ich świat "zewnętrzny".
Lutek - oczko w głowie każdego, wyjątkowy, bo był pierwszym, który przyszedł na świat w Arkadii. Nowo powstałe miejsce dopiero zaczyna budzić się do życia i każdy mieszkaniec ma mu w tym pomóc. Oczywiście nic nie jest idealne i nawet to miejsce ma swoje wady.



"To nie ważne, że historia nie zawsze jest prawdziwa. Lutek manipuluje obrazami: wie, że historie nie muszą być oparte na faktach, aby były żywe. Rozumie, czując w sobie, jakby chłostał go wiatr, że kiedy tracimy coś więcej niż je same, tracimy samych siebie."

"Arkadia" otworzyła mi oczy na kilka rzeczy, do których wcześniej nie sięgałam myślą. Hipisowski styl życia jest szalony, kolorowy, fascynujący dla kogoś kto nie miał z nim wcześniej jakiejkolwiek styczności. Jednocześnie podczas czytania tej książki, przyszło mi do głowy pewne pytanie: 'Dlaczego Ci ludzie wybrali takie życie? Dlaczego ustrój komunistyczny uważają za idealny i zgadzają się żyć w nędzy, tylko po to, by mieć poczucie wolności, równości, która jest pojęciem względnym?' Ta wspólnota tak naprawdę sama sobie przeczy. Głoszą równość, ale mają przywódcę, przywódcę, który nic nie robi, gdy inni pracują. Ci z mieszkańców, którzy starają się trzymać pewnych zasad moralnych, napotykają przeszkody, dlaczego? Bo ich pomysły czy myślenie kłócą się z przekonaniami grupy.


Jest to książka, nad którą trzeba posiedzieć, zatrzymać się i przemyśleć wiele rzeczy. Należę do tej grupy osób, które wolą czytać szybciej, dlatego styl pani Groff nie przypadł mi do gustu.  Opowieść sama w sobie jest trudna, na dodatek napisana niespiesznie, skupia się ona na relacjach, które mnie nie zachwyciły. "Arkadia" jest bardzo specyficzną historią, która nie każdemu przypadnie do gustu. Serdecznie polecam dla osób zainteresowanych tematem kultury hipisów ;)

22 cze 2017

"Czerwona Królowa" Victoria Aveyard

Witajcie kochani!
Dziś przychodzę z książką, która rozpoczyna jedną z najlepszych serii (oczywiście według mnie) jaka kiedykolwiek powstała ;) A mowa o "Czerwonej Królowej" Victorii Aveyard.

"Aby rozpocząć rewolucję, potrzebna jest iskra."


"Nie ma nic złego w tym, że jest się innym."

319 rok Nowej Ery jest miejscem gdzie przeszłość łączy się z przyszłością, Jest to świat, w którym panuje hierarchia społeczna, a kolor krwi płynącej w żyłach społeczeństwa odgrywa znaczącą rolę. Czerwonokrwiści są zwyczajni, bezsilni wobec monarchy, ciężko pracują, ale jeśli nie mają zajęcia po 18-tych urodzinach zostają wysłani do wojska na front. Srebrnokrwiści to arystokracja, ludzie szlachetnie urodzeni, zamożni kupcy lub inni zajmujący wysokie stanowiska. Mają wszystko i lubią się tym chwalić. Traktują Czerwonych jak śmieci, nic nie warte organizmy, które tylko im podlegają. Pozornie różnią się tylko kolorem krwi. Jednak Srebrni z jakiegoś powodu są szybsi, silniejsi, potężniejsi. Jednak nie na długo.

"Tylko o to cały czas chodziło. O zazdrość. Rywalizację. O to, żeby cień pokonał płomień."


"Czas biegnie. Życie toczy się dalej, niezależni od tego, jak bardzo chciałabym, żeby się nie zmieniło."


Mare Molly Barrow jest Czerwoną. Jej trzech starszych braci jest na froncie, a ona jest następna w kolejce. Nie ma stałego zajęcia prócz kradzieży. Kiedy Mare zostaje wciągnięta w rozmowę ze Srebrnym, którego próbowała okraść, nawet nie ma pojęcia, jak diametralnie zmieni się jej życie. Dziewczyna zostaje wciągnięta w sam środek życia Srebrnych, pod przymusem jej przyszły los złącza się z losem kogoś, kogo właściwie nie zna. Niestety, Mare nie może już podejmować decyzji według własnej woli, musi myśleć o konsekwencjach jakie mogą ponieść niewinni ludzie przez jej nierozwagę.

"Każdy może zdradzić każdego."

"Głupcy czekają, aż się potknę, a mądrzy wiedzą, że tego nie zrobię."


"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."

"Potężni są ci, którzy wyglądają na potężnych."


Nie chcę zdradzać Wam za dużo, gdyż ja sięgając po tę książkę wiedziałam tylko jaki ma tytuł i kto jest jej autorem ;)
Natomiast mogę Wam powiedzieć, że autorka pokazuje wartości, dla których warto zaryzykować nawet własne życie. Fabuła jest porywająca, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, napisana w lekki i przejrzysty sposób. Jest to historia o odwadze, niesprawiedliwości, okrucieństwie i zdradzie... Jakiej? Dowiecie się sięgając po tę pozycję! Serdecznie polecam po nią sięgnąć ;)

14 cze 2017

"Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick

Witajcie!

"To zdumiewające, jak niewiele ludzie muszą powiedzieć, żebyśmy mogli stwierdzić, jacy są naprawdę."

"Niebezpieczne kłamstwa" jest książką bardzo zachwalaną. Znajoma, która mi poleciła tę książkę, upierała się iż przypadnie mi do gustu. Ze względu na wcześniej przeczytaną książkę "Black Ice" tej samej autorki, miałam co do niej pewne nadzieje, niestety nie jest to książka dla mnie.

"Przez całe życie próbujemy uciekać przed własną przeszłością, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy z nią nierozerwalnie związani i nigdy nie zdołamy się od niej uwolnić."


"Chłonęłam umysłem każdy szczegół próbując utrwalić tę chwilę, aby móc ją później w nieskończoność odtwarzać w pamięci."

Siedemnastoletnia "Stella" jest świadkiem okrutnego morderstwa. Zostaje objęta programem ochrony świadków, przyjmuje nową tożsamość i z wielkiego miasta trafia do Thunder Basin, z dala od swojej matki - narkomanki i chłopaka, Reeda.
Stella okazała się być bohaterką, która nie budzi jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Jest typem bohaterki, który od razu idzie w odstawkę - rozwydrzona i zbuntowana nastolatka, której świat nagle zawalił się na głowę, jej życie zmieniło się o 360 stopni, a ona musiała się z tym uporać, itd... Jej osobowość, zachowanie, sposób myślenia działały mi na nerwy.

"Prawdziwa miłość nie potrzebuje żadnego konkretnego powodu. Miłość to głęboka więź i pełne oddanie. Prawdziwa miłość powinna zapierać nam dech w piersiach i nigdy nie powinna zmuszać nas do postępowania wbrew sobie."


"Troska o drugą osobę to przejaw słabości. Jeśli zależy Ci na kimś, stajesz się podatny na ciosy. Masz coś do stracenia."

Fabuła była monotonna, obracała się wokół czegoś, co ciężko nazwać ciekawym. Wiejska sceneria i klimat były zbyt banalne. Miałam nadzieję, że będą niebezpieczne momenty, że czytając poczuję jakąś adrenalinę, ale nic takiego nie miało miejsca. Autorka zupełnie nie budowała napięcia przez co książka wydała mi się śmieszna, zamiast trzymająca w napięciu i oczekiwaniu.

"Łatwiej bowiem porzucić, niż zostać porzuconym."


"Wszyscy jesteśmy skazani na popełnianie błędów, ponieważ tylko w ten sposób możemy się czegoś nauczyć. Ale niektóre lekcje są trudniejsze od innych."

Podsumowując, jestem zawiedziona "Niebezpiecznymi kłamstwami". Główni bohaterowie zupełnie nie przypadli mi do gustu. Autorka bardziej skupiła się na wiejskiej sielance Stelli i jej miłosnych rozterkach niż na wprowadzeniu elementu napięcia związanego z objęciem jej programem ochrony świadków. Najciekawsze wydały mi się kłamstwa i tajemnice, które pod koniec wychodziły na jaw.


"Nieśmiertelny" Elisa Puricelli Guerra

Witajcie!
Narcisuss Spark znów znalazł się w samym centrum wydarzeń.

W mrocznym Londynie po piętach depcze mu Szalony Kapelusznik i lord Raven. Stawką w tej grze jest klucz do wolności.
Pierwsza część skończyła się w dość interesującym momencie. Spodziewałam się kolejnych przygód Violi i Narcisussa w innej rzeczywistości, więc już od samego początku zdziwił mnie nagły obrót spraw. Wszystko dzieje się tak, jak dziać się nie powinno.


"...Veritas vicit, czyli prawda zwycięży."

W "Czarnych Sercach" poznaliśmy cichą i spokojną Violę, miłośniczkę książek. Natomiast w "Nieśmiertelnym" dziewczyna wreszcie budzi się do życia, zaczyna nareszcie mieć własne zdanie, buntuje się i pokazuje, że po prostu jest. Od samego początku zaintrygowało mnie wprowadzenie do książki postaci Szalonego Kapelusznika. Byłam zwyczajnie ciekawa jak nasz wielbiciel herbaty zostanie opisany w powieści i czy ukazanie go jako czarnego charakteru da zamierzony efekt.

Ta część wydaje się być o wiele bardziej przemyślana i dopracowana. Jest w niej dużo nowych informacji, których przepływ jest bardzo płynny.
W całej książce podobało mi się to, iż występowało wiele zagadek i tajemnic z przeszłości, które nawet mnie troszkę zaskoczyły oraz sprawiły, że sama zaczęłam się nad nimi zastanawiać.


1. "Możesz je poczuć, usłyszeć lub złamać, ale nie możesz mu nic kazać."


2. "Jeśli na mnie patrzysz, nie chcesz widzieć nic innego. Odpowiem na każde pytanie, jakie mi zadasz. Nie kłamię, kłamstwa nie leżą w mojej naturze."

Styl autorki jest lekki, może nawet odrobinę zbyt lakoniczny, jednak prawda jest taka, że nie należy spodziewać się po tego typu książkach, jakiejś wybitnie złożonej prozy, więc i tak nie jest najgorzej.

Podsumowując, "Nieśmiertelny" okazał się być lepszy od pierwszej części, co rzadko się zdarza. Jest w nim o wiele więcej humoru i niezwykłych, wręcz magicznych chwil. Okładka przyciąga wzrok z półki bibliotecznej, ma żywe kolory, widać pewną zabawę różnymi barwami co jest bardzo korzystne ;)

CZAROMAROWNIK 2018 - SPRAW, ŻEBY CAŁY TWÓJ ROK BYŁ MAGICZNY!

Witajcie kochani! Tego jeszcze u mnie nie było! :D Wiecie, że Wydawnictwo Kobiece wydaje nie tylko książki, ale również kalendarze? Jede...